(c)rickley
Tak jak obiecałam robię kolejny wpis w piątek.Dużo mam teraz czasu na simsy,jesteście baaardzo w tyle u Fallenków wiecie?:D A tyle się dzieję!
Jutro będę się ponownie pakować,tak-znowu wyjeżdżam!Tym razem do Ostrowa,czyli miejsca nad morzem.Pewnie nie będę pisać regularnie,ale coś tam spróbuje stworzyć.
Przy okazji chciałabym się Was spytać-gdzie robicie drzewka swoich rodzin?I jak je mniej więcej robicie?
Falusie się rozrastają i chciałabym coś takiego zrobić :3
Miłego oglądania!♥
Zoja bardzo się ucieszyła z faktu,że zostanie mamą.
Choć może było jeszcze za wcześnie,ale od razu zaczęła studiować podręczniki
dla przyszłych mam.Bardzo chciała zapewnić swojemu dziecku wszystko co najlepsze.
Bardzo się denerwowała,gdy musiała powiedzieć Mortimerowi
o ciąży.Nie byli jeszcze po ślubie i mógł ją zostawić w każdej wolnej chwili.
Oczywiście się myliła.
Morti bardzo się ucieszył,że razem z jej ukochaną zakładają rodzinę.Miał nadzieję,że będzie
miał syna <3
Ten wzrok świadczy wszystko!
Nie chcieli czekać.
Kochali się tak bardzo,że byli w stanie zrobić dla siebie wszystko.
Chcieli być ze sobą tak długo,ale bali się,że nie starczy czasu.
Wzięli cichy ślub,spędzając ten dzień tylko we dwoje^^.
Mam zamiar w salonie co jakiś czas wieszać zdjęcia rodzinki.
Na tamten czas były dwa-nastoletniej Zoji z Lilly oraz Zoji i Mortimera podczas balu.
Morti miał teraz sporo na głowie.Musiał znaleźć pracę,aby jego Ukochana choć przez chwilę mogła nie pracować,przy okazji nie zapomnieć,że będzie Tatą.
Stres w ciąży nie jest dobry,ale jak tu się nie stresować gdy mąż nie odbiera?!
Zasiedział się w bibliotece.Również zaczął czytać książki o dzieciach-to takie kochane!<3
Dbamy nawet o najmniejsze istotki w domu.
Lilly choć jeszcze nastolatka jest zdecydowanie bardziej ciekawska nowych rzeczy niż jej stonowana,starsza siostra.
Nie obawia się pić drinki w domu,choć może ją przyłapać Masao!
Przyszli rodzice dużo czasu spędzali razem przed porodem ich pierwszego dziecka.
Nie chodzili daleko,ale staw nieopodal ich domu był czasem bardziej wskazany,niż najbardziej romantyczne miejsce na świecie.Dla nich najważniejsze było to,żę spędzają czas w trójkę.
Mniej więcej w środku ciąży Zoja zaczęła mieć problemy z kręgosłupem-bardzo ją bolał przez obciążenie.Od czego jest kochany mąż?
Halo?Jest tam kto?
Wychodź prędko,bo chce cie już zobaczyć!
Dbamy o Teodorka,ten psiak jest taki uroczy!
Jaka łapeczka^^
Lilly,choć teoretycznie geniusz, nie potrafiła poradzić sobie z zadaniami domowymi.
Może po prostu za dużo wypiła poprzedniej nocy?
W środku nocy Zoja poczuła dziwne bóle,na początku myślała,że może po prostu coś zjadła,ale nie-zaczął się poród!Pospiesznie obudziła Mortimera.
Co robić!Co robić?!
Morti trochę spanikował.
Było za późno na jechanie do szpitala,dlatego Zojka doszła do wniosku,że poradzi sobie sama z małą pomocą męża.
Dużo bólu,łez,ale w końcu na świat przyszedł jej upragniony...synek.
Mortimer nie mógł usiedzieć z radości,zawołał całą rodzinę aby mogli zobaczyć dziecko.
I tak właśnie na świecie pojawił się Maks.Gdyby była to córeczka Zoja zdecydowanie nazwała by ją "Hana",ale w tym wypadku sama wymyśliła imię dla dziecka.
Tatuś co chwila zaglądał do pokoju szkraba,aby sprawdzić czy nic mu nie brakuje.
Już pierwszej nocy bardzo się z sobą zżyli.
Lilly również ucieszyła się z siostrzeńca,pogratulowała siostrze.
Potem zaproponowała aby napisać list do cioci Basi,żeby wysłała Maksowi zmyślaka.
Dziadek zmęczony nocnym chaosem zdrzemnął się w jego ulubionym miejscu w domu-salonie,na fotelu bujanym,którego dostał od córek.
Małe dziecko w domu to nie żarty.Młodzi rodzice ciągle musieli się nim opiekować,stresować gdy bolał go brzuszek,albo wyrzynały się ząbki.
Prawie co wieczór chodzili do jacuzzi.
Tam mogli spędzić wspólnie czas i trochę się...odstresować..
Lilly była nastolatką.Nie bawiło jąjeszcze przewijanie,kąpanie i smarowanie maściami dziecka.
Chciała bawić się,poznawać nowych ludzi,dlatego wybrała się do parku i tam poznała Arthura.
Potem nie utrzymała z nim kontaktu,ale Arthur był zapalonym miłośnikiem koni i to dzięki niemu Lilly tak bardzo pokochała te zwierzęta-o czym przekonacie się nieco później...
Lilly już niedługo miała mieć urodziny.
Zaraz miała się stać dorosła.
Poczuła to dziwne uczucie w środku.
I nie wiadomo kiedy zbliżyła się do jej siostrzeńca Maksa,małego dziecka,które nawet ona zapragnęła mieć.
Maksio urósł.Włoski odziedziczył po tacie,zdecydowanie <3
Oczka również,sa bardzo,bardzo ciemne tak jak u Mortimera.
Jedyne co widzę u niego,co mógł dostać od Mamy to cera.Nie jest taki blady jak jego Tata.
I tak jest słodki.
Nawet gdy robi takie obrzydliwe czynności.
Malec dużo czasu spędzał na rysowaniu i układaniu klocków,czasem te klocki trafiały w jego buzi,ale ten fakt pomińmy.
W nocy grzecznie spał,dając możliwość aby rodzice się wyspali.
Jeśli już o rodzicach mowa.
Niestety,pierwsze dwa lata życia chłopca byli przy nim wymieniając się dyżurami w pracy ile mogli,ale niestety nadszedł czas,kiedy trzeba było zatrudnić opiekunkę.
Spokojnie,oto Annie,opiekunką z którą Maks bardzo się polubił^^.
Lilly poznała fajnego wróżka,który występuje już na czyimś blogu^^
Poza szkoła i dodatkowymi lekcjami spędzała czas z Maksem.
Masao przeznaczył na jej edukacje sporą sumę pieniędzy.
Chciał aby tak jak i on i Zoja,została lekarzem.
Słodki maluch <3
Nawał pracy.
Mnóstwo nauki.
Mnóstwo pracy domowej.
Mnóstwo zadań do zrobienia.
Spowodowały,że nawet prosta praca domowa była dla Lilly trudna.
Teodor porozmawiał sobie w parku z jakąś ładną suczką.
Kiedy usta Maksia układały się w podkówkę prawie od razu ktoś był przy jego boku.
Tata,Mama i Lilly bardzo go rozpieszczali(Masao również)
Akurat w tamtym momencie byli na darmowych wakacjach.
O jak wysoko!Uważaj,bo odfruniesz!
Nie ważne,że rączką.Ważne,że samemu.
Dorośli wrócili z wakacji.
Starsza siostra pochwaliła tą młodszą,że tak dobrze zajęła się utrzymaniem domu w jednej części i jej synem.
Mortimer od razu pobiegł do Maksia aby go przytulić,bardzo się za nim stęsknił!
Siostrzana miłość nie trwała długo,bo te zaraz się pokłóciły.
Poszło oczywiście o to,że Lilly chce mieć więcej czasu dla siebie.
Najwyższa pora.
Dziadek wziął wnuczka na fotel bujany i razem bujali się przez wiele godzin,a Masao opowiadał mu różne,piękne historie.
Trzeba się trochę ogrzać^^.
Oni mogliby tak caaały czas!Więź między matką i dzieckiem jest nie wytłumaczalna.
To po prostu bezgraniczna miłość.
Mój kochany,blondynkowy mól książkowy.
Maksio z swoją ukochaną nianią-Annie.
Jak on uwielbia z nią spędzać czas!
Tu Maksio ćwiczy gimnastykę.
Chyba.
Pożeracz klocków forever.
Ehh,tak to już jest.
Masao dał trochę luzu córce,bo stwierdził,że rzeczywiście ta musi spędzać za dużo czasu z nosem w książkach.
Po czym kolejnego wieczoru Blondynek wrócił delikatnie mówiąc upity i położył się przy drzwiach wejściowych..
Zły los spotkał tę rybkę.
Głodny!
Lilly on nie chce tego!
Chyba będzie musiała jeszcze trochę poćwiczyć zanim sama stanie się mamą...
Wracamy do starych zasad.
No proszę,nawet oni się polubili.
Wspólne chwile wieczorem z ukochanym synkiem <3
Zoja wybrała się z Maksiem do parku.
Nauka chodzenia na świeżym powietrzu powinna dać szybsze efekty.
Jaki zdziwiony!
Tak Maksiu,Ty chodzisz!
A Lilka wróciła do spędzania czasu tak jak była małą dziewczynką-ponownie zaprzyjaźniła się z cudownym wynalazkiem jakim jest huśtawka.
Wędka też jest spoo.
Mały umie już chodzić!
Dumna mama <3
Piękne widoki <3
Hehe,Lilek poszedł na piknik z emerytami.
Jej mina,wzrok...mówi wszystko xd
Szkrab zmęczony chodzeniem od razu poszedł spać...
Żonka-jedz szybciej,sprawę mam.
Jaką?
Kochany <3
Spędzili razem caaały wieczór.
Mortimer i Zoja chcą aby Maks nie był jedynakiem,a o to trzeba się postarać wyjątkowo.
♥♥♥
Szóstą część Fallenków kończę panem dziadkiem Masao jedzącym malinowego loda^^
Do zobaczenia niedługo!
Miłego miesiąca (jeszcze) wakacji!


















































































































