Zaufanie...

Zaufanie...

czwartek, 27 sierpnia 2015

♥Rodzina Fallen część 8♥

*kocham całym sercem*

Cześć!
Miałam małą przerwę,ale to dlatego bo nie było kiedy pisać!
Wakacje trwają pełną parą,aż szkoda że się kończą :<
Te nad morzem udały mi się bardzo,BARDZO. Było niesamowicie.
Teraz siedzę sobie w domku i wypoczywam od wyjazdów,ale w najbliższy weekend jadę do Mojtyn,okolice Mazur.Idealne zakończenie holidejsów :D
Macie już podręczniki i zeszyty?Ja już mam wszystko i jestem gotowa^^.Przeraża mnie możliwość zajrzenia do matematyki i chemii XD

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnymi Fallenkami.Niestety,czeka Was skok w przyszłość!
Trzeba podejść do tego z dystansem,nic nie poradzę.
Usunełam przypadkiem wszystkie screeny.Strasznie mi z tym ciężko,ale...czasu nie cofniemy a to nie koniec świata :D
Opowiem Wam co nieco,mam nadzieję,że dalej będziecie czytać moich Fallenków,mimo takiego przeskoku ;3
Jutro powinien pojawić się post z nową rodzinką!^^

Kilkanaście lat temu...
Zoja urodziła pięknego syna którego nazwała Aksell.Mały Maksio doczekał się braciszka!
Niestety, Mortimer nie uczestniczył przy porodzie ukochanej,bo porwali go kosmici.Na szczęście wrócił następnego dnia.Czuł się nieco skołowany,miał nudności,ale to normalne-w końcu to porwanie przez kosmitów.
W tym samym czasie Lilly,siostra Zoji dorosła i zapragnęła założyć rodzinę,ale niestety nigdzie nie mogła znaleźć odpowiedniego partnera.Była już bliska adopcji,kiedy poznała niejakiego Beniamina...
Mortimer bardzo przytył. Zoja śmiała się,że ona po dwóch ciążach wygląda lepiej,a nie ma czasu na ćwiczenia,bo wychowuje dwójkę synów! Ten starał się ograniczyć jedzenie,ale nic to nie dawało,dalej tył...pewnego dnia poczuł się bardzo,bardzo źle..jego żona namówiła go aby poszedł do szpitala,bo takie bóle mogą świadczyć o różnych nieprzyjemnych chorobach.
Morti zrobił więc tak jak poleciła mu żona i poszedł na wizytę u specjalisty. 
Lekarz spokojnym tonem oznajmił "Pan rodzi.Musimy zabrać pana na salę operacyjną".
Mortimer zaczął się śmiać "Żarty pan sobie robi?Co to jest?Jakieś wrzody?"
Lekarz poprawił okulary i odrzekł "Nie żartuje panie Fallen.Jest pan w zaawansowanej ciąży,zaraz przyjdzie na świat pana dziecko-kosmita.To się zdarza rzadko,nawet bardzo,ale jest możliwe.Odbierałem już takie porody."
Mortimer nie rozumiał...nie chciał zrozumieć...słyszał kiedyś o takich ciążach,ale nie przypuszczał,że może mu się to przytrafić. 
Zadzwonił do Zoji i opowiedział jej o wszystkim,ona również była w szoku,ale wezwała opiekunkę i pojechała do szpitala.
Po kilku godzinach,dzięki cesarskiemu cięciu na świat przyszła mała,zielona dziewczynka.Zoja i Mortimer,choć nie czuli się komfortowo,pokochali ją.Tak do rodziny Fallen dołączyła Eadlyn.
Dzieciaki wychowywały się.Maks bardzo polubił młodszego brata i siostrę i nie miał problemu w zaakceptowaniu ich.
Zaraz po przybyciu na świat Eadlyn,Masao-ojciec Lilly i Zoji odszedł.Ale doczekał się wnuków i był szczęśliwy.
Lilly i Beniamin stworzyli cudowne małżeństwo,kilka lat po tym pięknym dniu na świat przyszły  bliźniaczki-Natalie i Terrie...Lilly w końcu doczekała się kompletnej rodziny.

A co było potem...?Jak potoczyły się ich losy?
Rodzina Fallen.Część 8.
Nastał wieczór.
Czas położyć spać dziewczynki,a tym zajmuje się Lilly.Beniamin w tym czasie 
zajmował się kolacją.Terrie,mały śpioch od razu poszedł spać.


Małej Natalie wcale nie chciało się śmiać,śmiała się głośno z wydarzeń,które sobie wyobrażała,nie
zważając na to,iż zaraz obudzi siostrę.

Chodź bliźniaczki to zupełnie różne,ale Lilka jest na to gotowa.Od razu pobiegła do córki.



A mama zajęła się nią.


Po nieprzespanej nocy przez wesołą Nat, Lilly szykuje sobie skromne śniadanie.



Beniamin zajął się w tym czasie Dapple.
Od kiedy Lilly zaszła w ciąże nie mogła poświęcać jej tyle czasu,ile by chciała.

Ale Ben jej to należycie wynagradza.Poza tym nie jest już to tylko Dapple.Kobyła została pokryta
i ma źrebaka-Picasso.

Ooo,ktoś tu pokazuje swoje humorki!
Dziewczynki miały być nauczone dobrych manier(choć podstawowych).


Mistrz drugiego planu.
Natalie czeka na jedzonko od rodziców,ale Ter nie wydaje się zadowolona swoją potrawą.

Zabija wzrokiem mamę myśląc "Coś ty mi do diabła dała??"

Może i całe brudne,ale chociaż się nauczą.

Terrie podejście drugie.

Bleh.

Rodzice nie byli zadowoleni ze zbitego talerza.

"Haha,siostra patrz!"migała na dziecięcy sposób Natka.

I kolejne bleh.
Terka wydaje się zadowolona z postępowania siostry.

Rodzice niekoniecznie zadowoleni z nauki dzieci muszą teraz myć krzesełka.
"Nasze...*wdech*kochane...*wydech*...diabełki"-mówił Ben.

Mamo,tato-klocki są zdecydowanie fajniejsze!

Dobrze,że Lilly i Ben mają chociaż okazję zjeść razem obiad,bo wychowanie bliźniąt 
zabiera im mnóstwo czasu!

"Może mnie nie zauważy i nie włoży do łóżeczka??"

"Cholerka"


Mała wcale nie chciała siedzieć w łóżeczku.

Taki mały przerywnik,śpiący Picasso.


Lilly przygląda się bawiącej Terrie.
Jest dumna!



Z takich łobuziaków.


I kolejne zdjęcia kuni.Dapple dużo trenuje skoki,dlatego już niedługo,gdy Lil wróci do formy zaczną uczęszczać na zawody :3


A kto tu do nas przyjechał?
Oto Maks,niezły przystojniak,co?
Nie wytrzymał nawet godziny z płaczącymi dziećmi.



Zawsze bardzo lubił ciocię Lilly pewnie dlatego,że kiedy był mały ona cały czas się nim zajmowała.
Teraz są sobie bardzo bliscy.



Z małą Terrie.Pospędzał z dziewczynami parę chwil bawiąc się z nimi lalkami Barbie,ale stwierdził,że małe dzieci jeszcze nie są "dla niego".


Siostry miały również okazję się spotkać.Zoja się zestarzała i stała się dorodną babcią.
Maks już dorósł,a Aksell i Eadlyn są dziećmi.

Te klocki są naprawde fajne!Rosną nam chyba geniusze!Przyszli lekarze i naukowcy.

A to kto?
Mortimer.Również przyszedł odwiedzić młodych rodziców.
Przy okazji mógł poczęstować się zupą.

Zoja(zwróćcie uwagę jak dobrze się trzyma!) z Natalie.

Mały śmieszek <3
Maks poznał niejaką Sarah,ale ta była straszną pesymistką i nie spodobała się naszemu lovelasowi.


Lilly i Beniamin mają za domem staw,Zojka poszła go przetestować!

Mortimer taki podobny do Masao..tylko wnuków brak.

Oto nasza Eadlyn.
Młoda to typowa artystka i całe dnie mogłaby spędzać na malowaniu obrazów.
Razem z Aksellem tworzą niesamowitą,zwariowaną parę.


Aksell.
Cały tata.Włosy,oczy i cera również!


Całymi dniami coś knuli.Często Zoja kończyła z pofarbowanymi włosami na różowo,a Mortimer budził się w pidżamie w jednorożce.


Dzieciństwo niestety za szybko,za szybko.
Czas na urodziny!

Nastoletni Aksell prezentuje się tak.Podobny do brata!

Dzieciaki już prawie odchowane,ale dalej trzeba wstawać i śniadania im robić..

Nawet tym dużym dzieciakom...

Czyżby ktoś tu mu wpadł w oko?


To się nazywa pojedynek!Pewnego wieczoru Maks razem z mamą spędzili długie godziny nad szachami.


Obydwoje zaspani,ale to był poranek-zaraz było trzeba iść do szkoły.




Zoja i Mortimer nigdy nie przestali się kochać.Nawet w starszym wieku namiętność nie znikła.

Dzień Śnieżynek!


Przyszła Sarah.

Beniamin wykazał się swoimi umiejętnościami gry na gitarze..które w sumie nie są zbyt duże..

Cioci Lilly nie da się nie lubić!

"Może zatańczymy"-spytała Zoja.
"Z tobą zawsze".



Ostatni dzieciaczek z rodziny urósł.
Eadlyn wkroczyła w wiek nastolatka.



Mortimer próbował naprawić jaccusi,ale nie poszło mu to zbyt dobrze.

...i niestety umarł..



Zoja była wściekła,to Eadlyn posłała tatę do naprawy nowego sprzętu,ale przecież to nie jej wina.



Starała się pocieszyć mamę(zawsze uważała Zoję za mamę).

Ale kiedy nikt nie widział opłakiwała śmierć taty.






Za to Maks spotkał z parku Hailey i nie mogli się od siebie oderwać przez caaałą noc...


♥♥♥
Na dzisiaj to tyle.Mam nadzieję,że się podobało^^.
Możecie mi napisać jakieś swoje propozycje scenariusza dla Fallenków,może imiona dla przyszłych dzieci::)
Korzystajcie z wakacji!

*przy okazji dodam,że w końcu mam drzewko.I to nie byle jakie,to piękne drzewo genealogiczne zostało stworzone przez Neille,jeszcze raz dziękuję^^