Zaufanie...

Zaufanie...

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

♥Rodzina Fallen część 7♥

Cześć!
Wczoraj dojechałam nad morze w łzach,bólach i potach. Ugh,ponad 7 godzin jazdy,kiedy na dworze było 31 stopni :/
Na szczęście jakoś to przeżyłyśmy i dotarłyśmy na miejsce.Okolica jest piękna-jesteśmy już tu 4 raz i dalej nam się podoba!<3(miejsce nazywa się Ostrowo)
Morze niezwykle zimne,ale już się kąpałam.
Dzisiaj jedziemy jeszcze do Jastrzębiej Góry pozwiedzać,a potem na zachód słońca :D Wrzucę tu potem trochę zdjęć^^
Dzisiaj w nocy zaczęłam grać w simsy,a wy dalej jesteście w tyle,dlatego robię posty tak często^^
Zapraszam na kolejną część Fallenków!
♥♥♥

Mały Maksiu był oczkiem w głowie całej rodziny.Ten maluch dobrze już znał swój urok osobisty i potrafił to wykorzystywać,chochlik jeden^^.

Kiedy Zoja i Mortimer pracowali Maksem opiekował się dziadek,chłopaki dobrze się ze sobą dogadywali^^


Masao uwielbiał swój fotel bujany nie ze względu na to,że był wygodny,ale dlatego,że mógł 
przesiadywać tam godzinami ze swoim wnuczkiem,który uwielbiał słuchać historii dziadka.


Zojka codziennie rano mogła jadać śniadania z swoim tatą,bo chodziła nieco później do pracy.
Rozmawiali wtedy o codziennych sprawach albo po prostu siedzieli w ciszy.
Cisza nie była dla nich krępująca.

Masao dbał o to aby w domu wieczorami było ciepło.



Morti zabrał swojego syna na plac zabaw przed domem.Młodemu bardzo się spodobał konik na którym mógł się huśtać.Poza tym z jego nosa leciała para!!! 


Ooo,a tu podczas pełni.

Chłopaki musieli się osobą zając,bo Zoja wolała pełnie smacznie przespać.

A cio tam nie idę spać.

Ostatnie tygodnie przed latem były ciężkie dla Zoji.
Miewała nudności i częste bóle głowy.Czasem zdarzały się nawet wymioty.

"Maks,nie pokazuj palcem!"-mawiali rodzice

A Masao pewnego ciepłego weekendu spędził czas z psiakiem -Teodorkiem,który już się niestety zestarzał :C


Siostry coraz mniej czasu spędzały razem,dlatego gdy tylko Lilly nie musiała uczyć się na egzaminy lub sesje,chodziły nad ulubione jezioro i rozmawiały.
Zoja poskarżyła się Blondynkowi,że od pewnego czasu źle się czuję,a młodsza siostra poleciła jej przejście się na wizytę u lekarza.


Jednak Zoja stwierdziła,że nie będzie marnować czasu dla służby zdrowia i wolała łowić ryby razem z tatą,który z dnia na dzień robił się coraz starszy...

Chyba rybki nie biorą ;c


A kiedy Zoja była poza domem Mortimer i Maks mogli spokojnie się z sobą bawić <3

Lilly skończyła 18 lat.
Ten ważny dzień chciała spędzić jak najlepiej,dlatego wybrała się do stajni.
Pamiętacie jej przyjaciela,dzieki któremu pokochała konie?
Postanowiła,iż chce zacząć uczyć się jeździć aby potem móć hodować te pełne gracji zwierzęta.
Kiedy weszła do stajni na jednym z boksów wisiała kartka "To prezent dla Ciebie Lilli.
Poznaj Dapple,mam nadzieję,że będzie Wam się dobrze pracować.Tata"
Lil zaczęła piszczeć ze szczęścia i przytuliła jej nowego konia-Dapple.
Zanim wsiadła na rumaka,zadzwoniła do Masao i podziękowała mu.




Pierwsze chwile nie był łatwe. Lilly nie miała odpowiedniego stroju do jazdy,dlatego mocno obtarła się w łydkach i udach.
Ale mimo to,czuła,że razem z Dapple stworzą nierozwiązywalną więź <3.

Lilly miała racje mówiąc siostrze,że powinna przejść się do lekarza.
Okazało się,że Zoja będzie mamą po raz drugi^^.



A w tym czasie przy nocniczku,mały Maksiu uczył się mówić.
To nie prosta sprawa!

Zoja powiedziała Mortimerowi,że spodziewają się drugiego dziecka.
Bardzo się ucieszył i wręczył swojej ukochane kwiaty.


Spędzili potem ze sobą jeszcze trochę czasu i rozmyślali nad imieniem dla ich przyszłego dziecka.









Dapple okazała się cudownym koniem.Pomogła Lilly oswoić się z siodłem.
Nie wiadomo kiedy,nie wiadomo gdzie,bardzo się polubiły.

Ale masz fajnego smoka!



Teraz czas na statek a nie konika!Ahoj piracie!


Wsadzili,ale jedzenie to już nie dali..a mały się niecierpliwyi..


Lilly weszła w świat dorosłych i stała się młodą dorosłą.
Bardzo pragnęła poznać odpowiedniego mężczyznę i założyć z nim rodzinę.
Są bardzo podobne do siebie z Zoją i jedznocześnie do ich mamy-Hany.
Dapple przed domem w nocy.



W nocy przybyła do chałupki Cora.
Zbiegiem okoliczności Masao akurat krzątał się po domu i gdy ujrzał swoją żonę od razu do niej podbiegł i przytulił.Bardzo mu brakuje Cory jak i Hany.
Pamiętacie pewnie,że razem z Haną zginął brat bliźniak Lilly-Kaden.
Podczas tej nocy pokazał Corze ich wnuczka,chwalił się nim prawie cały czas^^





Zoja była na urlopie macierzyńskim i oczekiwała przyjścia na świat jej drugiego dziecka,dlatego mogła więcej czasu spędzać z Maksiem.
Ma na ostatnim zdjęciu piękny uśmiech <3.

Obserwujemy niebo.W tle śpiąca Dapple.




Korzystając z tego wolnego czasu Maks z mamusią wybrali się na spacer.
Pogoda była piękna,aż chciało się spacerować.
Młody był bardzo podekscytowany tym wszystkim,co go otaczało.


Maksiu,nie wolno!

Lilly w tym samym czasie wybrała się do stajni na Dapple.
Wyposarzyła się już w porządne bryczesy i sztyblety-teraz nie było mowy o żadnych obtarciach.
Mogła się w pełni skupić na jeździe.

Czas na drzemkę,opieka nad dzieckiem jest męcząca.




Zdjęcia w salonie.
Jedno przybyło-przedstawiające Zoję w ciąży i małego Maksa.

Tyle czasu minęło,ale dalej bardzo są w sobie zakochani <3



Zaczęli rozmawiać o dziecku.Obydwoje stawiali na chłopca,bo kopał jak piłkarz!


Ale super klocek!



Zdecydowanie mocno kopie <3
Brzuszek już urósł,niedługo rozwiązanie.


Rozmowy z tatkiem w salonie,Maks bardzo przejęty historią o yeti.

Lilly nie znalazła na swojej drodze nikogo odpowiedniego,zaczęła być z tego powodu bardzo przybita-chciała mieć męża i dzieci.


Mortimer po historii o yeti najchętniej poszedł by spać,ale..


..przybili kosmici i zabrali go!
Mortimer był przerażony,ale nie mógł się uwolnić.
Jakaś dziwna materia wciągnęła go.Bał się,że już nigdy nie zobaczy swojej rodziny.


Zoja poczuła nieprzyjemne bóle.
Zawołała męża,ale ten nie odzywał się

A wtedy zaczęły się skurcze!Pojechała do szpitala,ale była zaniepokojona tym,że jej mąż nie będzie uczestniczył przy porodzie.

-Dziadku,dziadku powiedz,że to będzie braciszek!-wołał Maks
-Zobaczymy skarbie.-uspokajał Masao

Na świat przyszedł mały Aksell.Niestety,Mortimer nie był przy porodzie,dlatego Zoja jest taka przygnębiona.
♥♥♥
To tyle na dzisiaj.
Jak uważacie,co się stało z Mortimerem?






4 komentarze:

  1. myślałam, że Mortimer nie przyszedł przez pracę czy coś, a ty tu takie pytanie zadałaś o_O czyżby stało się coś więcej? a co ja od końca zaczynam ahaha, niech Lilly się nie dołuje, jest śliczna (TE WŁOSY) i na pewno kogoś znajdzie, jeśli nie będzie szukać na siłę. aww Maks ma braciszka<3 ciekawe do kogo Aksell będzie podobny<3 z resztą tak samo jak Maks! o, czy ja dobrze widzę, że przeprowadziłaś ich do Appaloosa Plains?
    buzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno porwali go kosmici...:)
      Taak,przeprowadziłam ich i na razie jest im tam dobrze <3
      Wzajemnie!^^

      Usuń